Aleteia logoAleteia logoAleteia
poniedziałek 15/04/2024 |
Aleteia logo
Styl życia
separateurCreated with Sketch.

Bóg uzdrowił ją z depresji i przemocowej relacji. Dzisiaj to Klaudia pomaga innym

Klaudia Domańska

fot. Natalia Marlińska

Anna Gębalska-Berekets - 20.02.23

Po doświadczeniu przemocowej relacji zachorowała na depresję. Jednak na jej drodze pojawił się Pan Bóg i wtedy zadziały się prawdziwe cuda. Dziś Klaudia Domańska prowadzi podcast „Ocalona”, tworząc miejsce dla kobiet, które doświadczają trudności w relacjach.

Gdy miała 16 lat wyjechała do Londynu. Skończyła szkołę średnią, potem studia prawnicze. Za granicą poznała chłopaka i doświadczyła przemocowej relacji. Zachorowała na depresję i była w totalnym dołku. Straciła pewność siebie i poczucie własnej wartości.

Aż pewnego razu, na jej drodze pojawił się Pan Bóg, który postanowił ją uzdrowić i wyposażyć w siłę, potrzebną do tego, by zostawić przeszłość. Dziś prowadzi podcast „Ocalona”, tworząc tym samym miejsce dla kobiet, które doświadczają trudności w relacjach. Dzieli się swoim świadectwem i przekonuje, że tylko z Bogiem można odkryć prawdziwą tożsamość i odnaleźć wewnętrzną wolność. 

-Bóg mnie uzdrowił i zaprosił do tego, abym pomagała innym kobietom, doświadczającym przemocy – mówi Aletei Klaudia Domańska 

Anna Gębalska-Berekets: Bóg pomógł pani wyjść z przemocowej relacji!

Klaudia Domańska: Dzięki Niemu mogłam zostawić przeszłość i miałam siłę powiedzieć „nie” toksycznej znajomości. Chorowałam na depresję i byłam w totalnym dołku psychicznym, ale Bóg mnie uzdrowił i zaprosił do tego, bym pomagała kobietom, które doświadczyły przemocy. 

W wieku 16 lat wyjechała pani do Londynu, ukończyła tam szkołę średnią, potem studia prawnicze. Jak wtedy układała się pani relacja z Bogiem?

Nie miałam z Nim osobistej relacji. Pamiętam, że podczas rozmowy kwalifikacyjnej, kiedy ubiegałam się o przyznanie stypendium, zapytali mnie, czy chciałabym być w szkole o profilu katolickim, czy też nie. Powiedziałam, że jest mi to obojętne. Kiedy byłam w Londynie, funkcjonowałam zgodnie z tamtejszą kulturą, zwyczajami i stylem życia młodych Brytyjczyków.

To znaczy?

Poszukiwałam miłości i własnej tożsamości w używkach i na imprezach. 

View this post on Instagram

A post shared by Klaudia (@ocalona.podcast)

Toksyczna relacja

Poznała pani chłopaka…

Pojawił się w moim życiu kilka miesięcy po tym, jak przyjechałam do Holandii. Bardzo mi imponował, wydawał się dojrzały i odpowiedzialny. Miał pracę, samochód i bardzo się o mnie starał. Dopiero z czasem zorientowałam się, że wręcz „bombardował” mnie miłością. Chciał spotykać się ze mną non stop, obdarowywał drogimi prezentami, a już po kilku spotkaniach przedstawił mnie swojej rodzinie. 

I co było dalej?

On też poznał moich znajomych. Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu. 

Facet „marzeń”.

Byłam bardzo zakochana. Myślałam, że w końcu znalazłam miłość, której tak bardzo pragnęłam. Ale potem zaczęły się próby kontrolowania mnie. 

Kiedy zapaliła się u pani „czerwona lampka”?

Chciał kontrolować to z kim, po co i na jak długo wychodzę. Decydował także o tym, jak mam się ubrać. Tłumaczył,  że jego zachowanie wynika z miłości i troski o mnie. Gdy się buntowałam, „zabierał” swoją miłość, obrażał się.

Nie mówiła pani „nie”?

Na początku nawet starałam się sprzeciwiać. Z czasem jednak, wykazywałam coraz większą tolerancję dla jego agresywnych zachowań. Jak nie robiłam tego, czego chciał, to wyciągał wobec mnie konsekwencje. Byłam głodna miłości, a w takich sytuacjach on mi ją odbierał, przestając mnie aprobować i wykazywać mną zainteresowanie. Brakowało mi więc jego czułości i otwartości. Stwierdzałam wtedy, że jeśli założę bluzkę, jakiej on oczekuje, to przecież nic wielkiego mi się nie stanie, a uda mi się odzyskać jego przychylność. Kiedy znajomi zapraszali mnie na jakąś imprezę, proponował w tym czasie wyjazd na weekend, np. do innego miasta. 

Była pani izolowana od ludzi.

Z czasem zaczął otwarcie krytykować moich rodziców i znajomych. Mówił, że mnie bardzo kocha i tylko na nim mogę polegać. Że inni tak naprawdę mnie nie rozumieją i chcą dla mnie źle. 

Toksyczna relacja miała wpływ na pani życie zawodowe.

Byłam tak skoncentrowana na nim, że nie udało mi się obronić pracy magisterskiej. Nie miałam też ochoty nawiązywać żadnych relacji. Płakałam na samą myśl o tym, że mogłabym wyjść z domu. Często dzwoniłam do szefa i mówiłam, że jestem chora. Nieraz wychodziłam z domu ze łzami w oczach lub płakałam w pracy. 

Była też przemoc fizyczna? 

Pracowałam w firmie, która zajmowała się prawem rodzinnym, więc zdarzało mi się maskować siniaki makijażem.

Ile trwał ten koszmar?

Trzy lata. 

Kiedy zdecydowała się pani powiedzieć „stop”?

Gdy do Londynu przyjechała moja koleżanka. Zadzwoniłam do niej wcześniej i opowiedziałam o tym, co się u mnie dzieje. Dała mi wtedy ogrom wsparcia. Była pierwszą osobą, której powiedziałam, że chcę zerwać tę relację. Wciąż czułam się winna, a mój chłopak stosował emocjonalny szantaż.

To znaczy?

Wmawiał mi, że bez niego sobie nie poradzę. Podpisaliśmy roczny kontrakt na wynajem mieszkania, a ja pracowałam po 12 godzin dziennie, dlatego trudno mi było podjąć ostateczną decyzję. Zwłaszcza, że kiedy zaczęłam mówić o wyprowadzce, on zdecydował się na terapię dla przemocowców. Ja również korzystałam z psychoterapii dla ofiar przemocy. 

Po 10 miesiącach uwolniła się pani z toksycznego związku. 

Chodziłam na terapię, do kościoła, zapisałam się do wspólnoty biblijnej. Pan Bóg mnie wzmacniał, a moja wiara zaczęła się rozwijać. Stawałam się coraz silniejsza. 

Spotkanie z Bogiem

Pani nawrócenie zaczęło się od Kościoła protestanckiego.

Zobaczyłam, że w Kościele można znaleźć radość, miłość i nadzieję. Zrozumiałam też, że Bóg mnie kocha. Poza tym, spotkałam ludzi, którzy mieli z Nim osobową relację, żyli z Jezusem na co dzień i chcieli służyć Jemu i innym. 

Było też spotkanie z Duchem Świętym. 

To był punkt zwrotny w moim życiu. Po rozstaniu czułam ulgę, ale i pewne obciążenie psychiczne.To bardzo częsty symptom u kobiet, które doświadczając narcystycznej relacji, żyły w takiej alternatywie, że nie wiedziały już co jest prawdą, a co kłamstwem.

Pewnego dnia poszłam do kościoła. W Londynie odbywały się rekolekcje, w których brał udział Marcin Zieliński. Poprosiłam go o modlitwę, po której doświadczyłam ulgi. Czułam się tak, jakby ktoś zdjął ze mnie jakiś ciężar. Od tamtej chwili, przestałam myśleć o przeszłości. Bóg wyleczył mnie z wielu traum, ale i zaprosił do tego, bym o Nim mówiła. 

Podcast dla kobiet, które mają trudności 

Prowadzi pani podcast „Ocalona”. Co to za projekt?

Tak naprawdę to pomysł Pana Boga, a nie mój. Modliłam się, aby wskazał mi moje talenty i pragnienia. Na początku chciałam mówić na tym profilu o zdrowiu psychicznym i duchowym. Pan Bóg jednak chciał, żebym dzieliła się doświadczeniem relacji przemocowej. 

To chyba nie było łatwe? 

Ani trochę. W naszym społeczeństwie bardzo często piętnuje się ofiary przemocy. Panuje takie przekonanie, że to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami domu, powinno pozostać tajemnicą. 

Pani doświadczenie dodaje kobietom siły i odwagi!

Wiele osób jest ofiarami przemocy, ale boi się o tym mówić, głównie z powodu lęku przed oceną i brakiem zrozumienia. Dlatego chcę mówić kobietom, w jaki sposób Bóg mnie ocalił. Chcę, by one również mogły do Niego przyjść. To On jest bowiem odpowiedzią na ludzkie dramaty. 

Miłość po toksycznej relacji

Jak odkryć wewnętrzną wolność i pokochać siebie?

Najlepiej zacząć od poznania siebie. Ale też pracować nad własną duszą i umysłem. Na pewno warto rozpocząć terapię. To dzięki niej zaczęłam patrzeć na swoje dzieciństwo jako na czas, który mnie ukształtował. Spojrzałam na swoje życie w świetle prawdy i zobaczyłam te wszystkie emocjonalne braki, których doświadczyłam. Ale i tego konsekwencje w moim późniejszym życiu. Bóg pomógł mi odkryć kim jestem i jakie mam pragnienia. Zrozumiałam, że inni ludzie nie są po to, by spełniać moje potrzeby. Proces odarcia z przeszłości był dla mnie bardzo cenny. Przeszłość przestała mnie definiować, a wolność znalazłam w Bogu, a nie w aprobacie innych ludzi. W procesie poznawania siebie ważna jest dbałość o ciało i duszę. Jeśli nie poznamy siebie, to tak naprawdę nie wiemy, kogo mamy kochać. 

Jak odnaleźć siebie po rozstaniu z narcyzem?

Rozpoczynając pracę nad wzmocnieniem własnej wartości. Ja akurat, zaczęłam regularnie ćwiczyć, wychodzić do ludzi i odbudowywać zaufanie do siebie. Teraz często mówię kobietom, by nie szukały desperacko miłości ani nie oczekiwały od relacji, że załatwi ona wszystkie dotychczasowe problemy. Miłość nie jest lękiem przed samotnością. Jeśli tego nie zrozumiemy, to nie tylko damy sobą manipulować, ale i sami będziemy robić to w stosunku do innych. Boży zamysł jest taki, że to my mamy dawać miłość i poświęcać się dla drugiej osoby. Tyle, że w wolności… 

Jak budować szczęśliwą relację opartą na szacunku?

Szczęśliwa relacja jest wtedy, gdy partnerzy patrzą w jednym kierunku, a swoje życie ukierunkowują na Boga. Idealne relacje nie istnieją, ale jeśli mamy wspólne priorytety, żyjemy we wzajemnej służbie, to to są już solidne fundamenty, na których można budować. Kluczem jest, by nie wchodzić w relację z desperacji i z przekonaniem, że tylko dzięki tej drugiej osobie moje życie może się jakoś ułożyć. Każdy człowiek ma jakieś limity, ale nie Bóg. On jest źródłem życia i pragnie, abyśmy żyli w pełni. 

Tags:
kobietyświadectwowywiad
Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail