Aleteia logoAleteia logoAleteia
czwartek 30/05/2024 |
Aleteia logo
Wiedziałeś o tym?
separateurCreated with Sketch.

„Risus paschalis”. Wielkanocny żart biskupa obejrzał milion osób

Risus paschalis - wielkanocny żart bp. Stefana Ostera

Bistum Passau, You Tube

Redakcja - 04.04.24

„Pewna pani chciała pojechać na wakacje do Lasu Bawarskiego” – tak zaczyna się żart, który opowiedział w Wielkanoc biskup Pasawy Stefan Oster. Biskup podtrzymuje zwyczaj „risus paschalis” (łac. śmiech wielkanocny), czyli opowiadania dowcipów w święta wielkanocne.

(Nie)zapomniany zwyczaj

Risus paschalis, czyli „śmiech wielkanocny”, to zwyczaj nieznany w Polsce, ale popularny w Niemczech i krajach anglosaskich. Na You Tube można znaleźć sporo takich dowcipów opowiadanych podczas wielkanocnych nabożeństw przez duchownych różnych wyznań.

Zwyczaj był popularny w Kościele katolickim od średniowiecza do XVIII-XIX wieku. Polegał on na tym, że w Wielkanoc, kiedy kończy się czas smutku i pokuty, podczas liturgii wyrażano radość ze Zmartwychwstania Pańskiego także śmiejąc się i żartując. Księża również brali w tym udział, m.in. opowiadając dowcipy. Z czasem zwyczaj poszedł w odstawkę, bo przybierał niekiedy przesadne formy – żarty stały się zbyt dosadne albo dochodziło do nadużyć liturgicznych. W Polsce risus paschalis zupełnie zanikł.

Nasze leśne WC

Biskup Pasawy w Bawarii Stefan Oster od lat kultywuje go z zapałem (oraz – trzeba przyznać – z wielkim wyczuciem i kulturą), a nagrania z opowiadanych przez niego dowcipów umieszczane na stronie diecezjalnej cieszą się wielką popularnością.

Jednak jego tegoroczny żart wielkanocny przeczytany 31 marca w ramach ogłoszeń po mszy świętej w katedrze św. Stefana w Pasawie pobił wszelkie rekordy – do 3 kwietnia obejrzał go ponad milion osób! Na nagraniu widać, że biskupowi udało się rozbawić również zgromadzonych w katedrze, bo w tle słychać salwy śmiechu, a ministranci i inne osoby widoczne w kadrze zaśmiewają się do łez.

Żart pochodzi z książeczki Das neue kleine Buch vom Osterlachen (pol.: „Nowa mała książeczka wielkanocnego śmiechu”). Na wstępie biskup przeprosił też wszystkich, którzy mogliby się poczuć nieco urażeni, ale – jak powiedział – jemu ta historyjka wydała się zabawna.

Oto dowcip w tłumaczeniu na język polski:

Pewna pani z miasta w latach 20. XX chciała pojechać na wakacje do Lasu Bawarskiego. Ponieważ w tych czasach nie wszędzie w domach była bieżąca woda, napisała do mieszkańców wsi z pytaniem, czy mają tam „WC”. Burmistrz i rada miasta nie wiedzieli, co znaczy ten dziwny skrót, więc zapytali proboszcza. Ten uznał, że prawdopodobnie chodzi o skrót od słowa „Waldkapellchen”, czyli leśna kapliczka, pisanego nowomodnym miastowym zwyczajem przez „C”.

Mieszkańcy wsi odpisali turystce, że we wsi od ponad 300 znajduje się „WC”. Leży w środku pięknego lasu i można tam dojść w kwadrans. Jest zawsze otwarta w dzień i ma około 30 miejsc siedzących. To miejsce najczęściej odwiedzają pojedyncze osoby, ale w święta i inne dni wolne od pracy przychodzą tam całe grupy „pod fachowym przewodnictwem księdza”, który bywa tam również w ciągu tygodnia. Co więcej: „Przy specjalnych okazjach w naszej WC rozbrzmiewa akompaniament muzyczny orkiestry dętej. Na prośbę księdza proboszcza możemy mieć wówczas przygotowane nuty, by ułatwić Pani uczestnictwo w tym wydarzeniu”. Na koniec dodali: „Mamy nadzieję, że nie będzie to już przeszkodą w Pani pobycie w naszej pięknej wiosce. Zawsze cieszymy się, gdy ludzie przyjeżdżają z daleka, aby odwiedzić naszą WC”.

Tags:
biskupNiemcyWielkanoc
Top 10
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail